2011-01-16 21:39:06 >> Tak w ramach przedsesji
Nowe studia, pierwszy semestr. Ambitna Agata - ożesz, ale się nauczę, oj jak ja się nauczę!
Zastosowałam nową, pionierską dla mnie taktykę podejścia do kolokwium zaliczeniowego, mianowicie
- uczyłam się w dzień, tydzień przed zaliczeniem
I co z tego, że wyjątkowo cały tydzień byłam w pracy. Co to dla mnie! Mam notatki, więc się uczę, jak rektor przykazał.
- na zajęcia poszłam wyspana, po prawdziwym śniadaniu i kawie z ekspresu, nie spóźniłam się nawet
- z pieśnią na ustach i z palcem w dupie przecież bym to zaliczyła!
Nie, nie zaliczyłam.
Dzień drugi, powrót do znanej mi i przetestowanej techniki:
- wkurzona Agata przyszła do domu i zażądała Malibu, następnie
- obejrzeliśmy z moim współlokatorem ze dwa odcinku How I Met Your Mother
- było zimno, więc potrzebowałam herbaty z rumem
- nauka w nocy, z pobieżnych notatek z wykładu, jakieś może pół godziny?
- + 1,5 godziny snu
- co dało efekt - "ledwo widzę gdzie jestem"
Napisałam wszystko i pomogłam kolegom obok.
A potem z radością wypiłam burna i spierdzieliłam zaliczenie z angola
POZDRO AWF!
A teraz bym się martwiła, że nie zaliczyłam nauk pomocniczych historii.......
skomentuj (0)